„Opowieści czterech ścian” czyli od Dyrektoriatu do Biedermeieru
06.04.2018 Łukasz Walczyk 105
grafika

Jak się żyło w I połowie  XIX wieku  5 kwietnia 2018 r. w nakielskiej bibliotece opowiadała Anna Sergott. Publiczność z zainteresowaniem wysłuchała kolejnego wykładu połączonego z pokazem multimedialnym ilustrującym tym razem wyposażenie salonów od stylu Empire do Biedermeieru.

Wraz z Rewolucją Francuską wydawało się, że stary porządek odszedł bezpowrotnie, a fala zmian rozleje się na cały kontynent. Francja oddychała wolnością, choć okupioną morzem krwi. Symbolem zaistniałych zmian stał się nowy styl określany jako Dyrektoriat (od organu sprawującego władzę). Idee równości i braterstwa najlepiej zdaniem ówczesnych ludzi oddawała sztuka antycznej Grecji. Salony wypełniły się nimfami i Dianami cierpiącymi na jakże modnych trójnogach czy Recamierach. Ten ostatni sprzęcik zawdzięcza nazwie damie, która nadawała ton całej epoce Madame Recamier, jej portret pędzla Davida najlepiej oddaje ducha owego czasu. Jak się jednak okazało idea monarchii miała się nadal świetnie. Wystarczył jeden ambitny generał, by Francja nie tyle wróciła pod berło, ile pod wojskowy but i laur cesarza. Jak to zwykle z tyranami bywa Napoleon uważał, że ma monopol na prawdę i rację i postanowił do tego przekonać resztę świata przy pomocy swojej armii. Europa stała się obozem wojskowym. Bonaparte uczynił się cesarzem, więc wszędzie widniały laury, cesarskie orły itp. Styl ten nazwano Empire. Charakteryzował go patos, ciężkość, masa złoceń, miał przytłaczać i onieśmielać.
Nic dziwnego, że kiedy zakończył się koszmar wojen, które tak naprawdę nie przyniosły wielkich zmian, poza wykrwawieniem starego świata, ludzie powiedzieli dość.
Zaczął się Biedermeier. Nazwa stylu wzięła się ze zbitki wyrazów Bieder czyli zwykły, przeciętny i Meier co w języku niemieckim jest odpowiednikiem naszego popularnego nazwiska Kowalski czy Nowak. Tak więc zapanował „PrzeciętnyKowalski”. Ludzie zmęczeni polityką wycofali się w zacisze swoich domostw. Ideałem stała się spokojna rodzina gdzie Pan domu pracuje, Pani domu jest „Aniołem Domowego Ogniska”, a dookoła biega liczne stadko małych pulchnych dzieci. Styl ten w meblarstwie oznaczał prostotę, utylitaryzm. Sprzęty miały być ładne, ale przede wszystkim użyteczne i wytrzymałe. Trendy wyznaczała już nie tyle arystokracja, ile rosnące w siłę mieszczaństwo i przemysłowcy, a więc ukształtowały się nowe elity, elity pieniądza i to z ich potrzebami należało się liczyć. Biedermeier zrodził się w krajach niemieckojęzycznych i to stąd płynęły inspiracje. Wiedeń na długie lata stał się stolicą dyktującą modę, a słynne meble wiedeńskie były marzeniem każdej panny wychodzącej za mąż i koszmarem każdego papy który musiał je zakupić. Zaczęto tworzyć tzw. garnitury meblowe czyli gotowe do ustawienia zestawy sprzętów do sypialni, jadalni czy salonu. Pomieszczenia były  nie tyle przytulne, ile wręcz przeładowane bibelotami, pamiątkami rodzinnymi oraz ręczną produkcją pań domu, a więc hafcikami, obrazkami itp. To co interesujące dla nas to to, że styl mieszczański stał się charakterystyczny dla polskich dworków szlacheckich. Oczywiście następne pokolenia drwiły z Biedermeieru jako ckliwego i kiczowatego, ale taki jest los większości stylów. To co nastąpiło po nim, a więc historyzm i zapatrzenie w dawne wieki można by nazwać odgrzewaniem starych kotletów… ale to już zupełnie inna opowieść.

 









 

Wyślij link mailem
WYPOWIEDZ SIĘ
PDF
DRUKUJ
POWRÓT
Wyszukiwarka portalowa
Opcje zaawansowane
katalog online.jpg
ebooki.jpg
godziny otwarcia bibliotek.jpg
co gdzie kiedy.jpg
książka na telefon3.jpg
zaproponuj zakup4.jpg
blechacz.jpg
regionalia.jpg
facebook.jpg
polona.jpg
w bibliotece.jpg
bm pri pcz.jpg
pzb.jpg